0,5 g dopalaczy wykazanych w teście jako marihuana – co grozi?
-
prijeronGośćMam 17 lat i opisuję sytuację, która przytrafiła mi się dwa dni temu.
Razem z dwoma kumplami kupiliśmy w sklepie z dopalaczami 0,5 g jakiejś mieszanki o nazwie „HyperMix” (taki „legal high”). Zapłaciliśmy 30 zł, zrzuciliśmy się po równo. Nie brałem paragonu. Po zakupie poszliśmy na osiedlowy skwer spotkać się z resztą znajomych – dwóch kolegów i trzy dziewczyny. Chłopaki stali ze mną, dziewczyny siedziały na ławce.Po jakichś 20–30 minutach gadania wyjąłem torebkę z dopalaczem z kieszeni i dałem koledze, żeby skręcił „jointa”. On usiadł przy dziewczynach, zaczął wyciągać bibułki z portfela. W tym momencie podeszła do nas para: chłopak i dziewczyna, ubrani po cywilnemu. Zapytali, czy mamy „coś przy sobie”. Odpowiedzieliśmy, że nie. Wtedy wyciągnęli legitymacje policyjne i oznajmili, że są z policji.
Kazali każdemu po kolei podać legitymację szkolną i ustawili nas w rządku. Zaczęło się przeszukanie. W momencie, kiedy robiło się gorąco, kolega, który miał skręcać, wyrzucił tę torebkę z dopalaczem pod ławkę, podobno nikt z policji tego nie zauważył. Przeszukali mnie – nic przy mnie nie znaleźli. U reszty też czysto.
Po chwili policjant rozejrzał się wokół, zajrzał pod ławkę i zobaczył tę torebkę z suszem. Obok leżało też foliowe opakowanie po dopalaczach z nadrukiem „HyperMix”, które wcześniej wyrzuciliśmy. Policjant podniósł to wszystko i od razu zaczął wypytywać: „Czyje to? Kto to wyrzucił?”. Wszyscy zgodnie twierdziliśmy, że to nie nasze, że musiało tam już leżeć. Jeden z kolegów palnął tylko, że „to chyba jakieś dopalacze”, bo tak wygląda opakowanie.
Policjant i policjantka zaczęli się wydzierać, że to na pewno marihuana i że „nie ma co ściemniać”. Zebrali nas wszystkich i zawieźli na komendę. Większość z nas ma po 16 lat, jeden kolega tyle co ja – 17, a najmłodsza dziewczyna ma 14 lat.
Na komendzie zrobili nam ponowne przeszukanie, tym razem bardziej „dokładne” – kazali się rozebrać do naga, kazać robić przysiady itd. Nic przy żadnym z nas nie znaleźli. Cały czas powtarzaliśmy, że to nie nasze i że jeśli już, to ktoś mógł to wcześniej zostawić pod ławką.
Po jakimś czasie jeden z policjantów przyniósł tester narkotykowy, nałożył trochę tego suszu do środka i test zabarwił się na czerwono. Policjant stwierdził, że to oznacza marihuanę. Zadzwonili po wszystkich rodziców. Zaczęli po kolei przesłuchiwać dziewczyny i chłopaków.
Moi rodzice mieszkają dość daleko od miasta, więc nie zdążyli przyjechać od razu. Po około godzinie policjantka, która brała udział w interwencji, wezwała mnie do pokoju. Powiedziała, że „koleżanki w zeznaniach wskazały na mnie” i że jestem traktowany jako podejrzany o posiadanie środka odurzającego w postaci suszu marihuany. Dodała, że skoro rodzice jeszcze nie dojechali, to „sprawa wygląda poważnie”.
Tyle że ja wiem, co kupiliśmy – to były dopalacze z legalnego sklepu, nie żadna trawa. Nie przyznałem się, powiedziałem, że to nie moje, że nie mam pojęcia czyje to jest. Później przewieźli mnie na inny komisariat, a następnie zamknęli w celi. Jechałem zakuty w kajdanki jak jakiś przestępca i tak też byłem tam traktowany.
Następnego dnia odebrał mnie ojciec. Na przesłuchaniu powiedziałem, że nie wiem, do kogo należał ten susz z torebki, nie obciążyłem żadnego z kolegów, chociaż wprost sugerowano mi, żebym „powiedział prawdę o kolegach, to będę miał lżej”. Teraz mam czekać około miesiąca na wynik badania laboratoryjnego – czy to faktycznie marihuana, czy jednak dopalacz.
Jestem przekonany, że to dopalacze, ale boję się, co może wyjść w ekspertyzie, bo słyszałem, że przy takich mieszankach „różne rzeczy wychodzą”. Podobno jeśli badanie wykaże, że to dopalacz nieujęty jako narkotyk w ustawie, sprawa ma zostać umorzona.
Co jednak, jeśli z ekspertyzy wyjdzie, że w środku była marihuana albo jakaś substancja traktowana jak narkotyk? Czy to w ogóle możliwe w takiej sytuacji? Nigdy wcześniej nie byłem karany, pierwszy raz w życiu trafiłem na komisariat, tylko kilka razy mnie kiedyś spisano na ulicy.
Jakie mogą być dla mnie konsekwencje i co powinienem teraz zrobić, zanim przyjdą wyniki z laboratorium? Czy w mojej sytuacji warto już teraz szukać adwokata?
asperroGośćPolegam na faktach: jeśli badanie laboratoryjne wykaże, że to legalna substancja niewpisana do wykazu narkotyków/dopalaczy — sprawa powinna zostać umorzona. Testy polowe często zawodzą; rozstrzyga ekspertyza z laboratorium.
Jeżeli jednak laboratorium potwierdzi, że to marihuana lub inna substancja kontrolowana, policja może wszcząć postępowanie karne o posiadanie (ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii). Dla osoby w Twoim wieku (pierwszy raz, mała ilość) możliwe są różne konsekwencje: od warunkowego umorzenia, przez środki wychowawcze lub nadzorcze stosowane wobec nieletnich, po odpowiedzialność karną — wszystko zależy od okoliczności, rodzaju i ilości substancji oraz oceny prokuratora/sądu.
Teraz zachowaj milczenie wobec policji bez adwokata, nie podpisuj niczego czego nie rozumiesz, nie obarczaj kolegów. Poproś rodziców o skontaktowanie się z prawnikiem specjalizującym się w sprawach nieletnich/narkotykowych — nawet konsultacja przed otrzymaniem wyniku jest wskazana. Zapisz przebieg zdarzeń, dane świadków i okoliczności przeszukania (czas, miejsce, czy przeszukanie nago było prowadzone przez funkcjonariusza tej samej płci itp.) — przydadzą się do obrony i ewentualnych skarg na naruszenie praw.
Masz prawo do obrony, domniemania niewinności i rzetelnego postępowania; naruszenia proceduralne (np. nieuzasadnione przeszukanie nagie, brak ochrony praw rodziców) można kwestionować przed prokuratorem lub sądem.
NikodemGośćMasz 17 lat więc możesz odpowiadać jak dorosły, jeśli wyjdzie, że to narkotyk tj. ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. To masz tak dwie opcje ogólnie za posiadanie takich substancji zgodnie z art. 62 ust. 1 tej ustawy grozi nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Jednak patrząc na ilość tej substancji, prawdopodobnie zostanie to potraktowane jako mniejsza waga tj. ust. 3 tego art. wtedy grozi grzywna, ograniczenie wolności lub więzienia do roku. Ale jest jeszcze art. 62a który działa na Twoją korzyść bo niezależnie czy czyn zostałby potraktowane jako ust. 1 czy 3, to i tak jeżeli jest to ilość nieznaczna, na własny użytek, to postępowanie można umorzyć. W najgorszym przypadku groziłaby Ci kara do 3 lat, ale patrząc na wiek, raczej sąd zastosowałby po prostu jakieś środki wychowawcze, może kuratora, jakąś grzywna, prace społeczne, raczej nic większego ci nie grozi. Jakby był uparty to by ci zawiasy dał, ale raczej nie, bo jest art 10 kk który mówi, że wobec małoletniego 17 lat, który nie ukończył 18, sąd może zastosować środki dla nieletnich. Ale mówię najpewniej uznane jako mniejszej wagi i umorzone zostanie a tak wogule to ten czyn można popełnić tylko umyślnie jakby za posiadanie więc jeżeli udowodnisz, że nie wiedziałeś o marihuanie jeśli wogule tam była to nie ma tego czynu nawet, bo go nie da się popełnić nieumyślnie, bo to jest za posiadanie, ale jak ci ktoś podrzuci to za posiadanie nie pójdziesz, no bo nie wiedziałeś, więc tu podobnie chciałeś dopalacze i nawet jakby coś tam było to ty o tym nie wiedziałeś więc nie ma czynu zabronionego