Uciążliwi sąsiedzi w bloku hałas, wyzwiska, straszenie policją

  • Dawid
    Gość
    3 dni, 19 godzin temu Odpowiedz #3339

    piszę, bo już ręce mi opadają i nie wiem, co mogę jeszcze zrobić w kwestii sąsiadów.

    Mieszkam z mężem i małym dzieckiem w bloku z wielkiej płyty (4 piętra, wspólnota mieszkaniowa). Od około roku nad nami mieszka młode małżeństwo z dwójką nastolatków. Na początku było w miarę spokojnie, ale od kilku miesięcy sytuacja wygląda fatalnie:

    prawie codziennie po 22:00 słychać głośną muzykę, stukanie, przesuwanie mebli, krzyki, czasem awantury,

    dzieci mają problem ze spaniem, budzą się po nocach, bo „sąsiad znowu się drze”,

    na klatce schodowej często czuć papierosy i inne „zapachy”, a popiół i pety lądują na parapecie naszego okna,

    parę razy, gdy zwróciliśmy grzecznie uwagę, usłyszeliśmy wyzwiska w stylu „jak się nie podoba, to się wyprowadźcie” oraz straszenie, że „oni też mają swoje prawa i mogą zadzwonić na policję, bo dziecko płacze”.

    Do tej pory:

    kilkukrotnie dzwoniliśmy na policję w nocy – przyjechali, pouczyli, na chwilę była cisza, potem wszystko wracało,

    zgłosiliśmy sprawę do zarządcy / administratora – powiedział, że „to konflikt sąsiedzki, proszę wzywać policję”,

    rozmawialiśmy z innymi lokatorami – większość się skarży, ale nikt nie chce oficjalnie niczego podpisywać, bo „boją się awantur”.

    Będę wdzięczna za wszelkie porady, co jeszcze możemy zrobić od strony prawnej i praktycznej.

    Olek
    Gość
    3 dni, 19 godzin temu Odpowiedz #3340

    Dzień dobry,
    to co Państwo opisują, jak najbardziej można traktować jako uporczywe zakłócanie spokoju i ciszy nocnej. Dobrze, że wzywana była policja, proszę to kontynuować przy każdej poważniejszej sytuacji, bo każde zgłoszenie zostawia ślad w systemie. Równolegle proszę napisać pismo do zarządcy i do właściciela mieszkania nad Państwem (jeśli uda się ustalić, kto to jest), opisując konkretnie daty, godziny, interwencje policji i wpływ na dziecko. Z doświadczenia wspólnot często dopiero oficjalne pismo, a nie „ustne żale”, powoduje reakcję właściciela i zdyscyplinowanie najemców.

    Vera
    Gość
    3 dni, 19 godzin temu Odpowiedz #3341

    Mamy bardzo podobną sytuację w naszym bloku i niestety samo „grzeczne proszenie” zwykle nic nie daje. Najważniejsze, żebyście przestali być w tym formalnie sami. Popytajcie sąsiadów, czy zgodzą się podpisać wspólne pismo do zarządcy albo rady wspólnoty – nawet dwie, trzy dodatkowe osoby dużo zmieniają. Do tego warto prowadzić coś w rodzaju dzienniczka: daty, godziny hałasów, krzyków, interwencji policji. Potem można to dołączyć do zgłoszenia i nie wygląda to już jak „czyjeś widzimisię”, tylko realny, powtarzający się problem w budynku.

    Trzymam kciuki, żeby się u Was uspokoiło.

    Pati
    Gość
    19 godzin, 54 minuty temu Odpowiedz #3342

    Na Państwa miejscu nie odpuszczałabym, bo przy małym dziecku to nie jest „drobnostka”. Skoro policja już była, przy kolejnych interwencjach proszę poprosić funkcjonariuszy, żeby wpisali w notatkę, że hałas jest nagminny i że chodzi o zakłócanie spokoju całej klatki. Równolegle proszę wysłać do zarządcy oficjalne pismo, listem poleconym, z opisem sytuacji i żądaniem podjęcia działań wobec właściciela lokalu. Warto też nagrywać najgorsze incydenty, bo gdyby kiedyś sprawa trafiła dalej, będzie to dodatkowy dowód. Państwo nie mają obowiązku znosić ciągłych imprez nad głową tylko dlatego, że „taki typ sąsiadów się trafił”.

Oglądasz 1 postów z 4

Napisz odpowiedź





<a href="" title="" rel="" target=""> <blockquote cite=""> <code> <pre class=""> <em> <strong> <del datetime="" cite=""> <ins datetime="" cite=""> <ul> <ol start=""> <li> <img src="" border="" alt="" height="" width="">