Zaniechanie ratowania życia a wszczęcie postępowania z urzędu
-
hinapiGośćW 2019 r. trafiłem do szpitalnego oddziału ratunkowego z silnym bólem w klatce piersiowej, dusznością i promieniującym bólem do lewej ręki. Miałem wtedy 42 lata, wcześniej nie leczyłem się kardiologicznie. Na SOR zostałem przyjęty dopiero po około 2 godzinach oczekiwania, mimo że kilkukrotnie zgłaszałem pogorszenie samopoczucia.
Po wstępnym badaniu przez lekarza dyżurnego wykonano jedynie EKG i podstawowe badania krwi. Mimo zgłaszanych przeze mnie dolegliwości lekarz stwierdził, że to „najprawdopodobniej nerwica” i zostałem odesłany do domu z zaleceniem przyjmowania leków uspokajających. Nie zaproponowano mi dalszej diagnostyki (np. troponin, echo serca, obserwacji w kierunku zawału, czy przekazania na oddział kardiologiczny), ani nie poinformowano o ryzyku powikłań.
Następnego dnia nad ranem mój stan gwałtownie się pogorszył, wezwano karetkę. W innym szpitalu rozpoznano ostry zawał mięśnia sercowego z powikłaniami. Zostałem natychmiast poddany zabiegowi, jednak doszło już do trwałego uszkodzenia serca. Kardiolog prowadzący stwierdził, że przy prawidłowo przeprowadzonej diagnostyce dzień wcześniej istniała realna szansa na uniknięcie tak poważnych następstw.
Mam pełną dokumentację medyczną z obu szpitali oraz opis z karetki pogotowia. Uważam, że lekarze z pierwszego SOR zaniechali podjęcia koniecznych czynności ratujących życie, mimo wyraźnych objawów stanu zagrożenia. Moim zdaniem doszło do narażenia mnie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Chciałbym, aby sprawą zajęła się prokuratura, i to z urzędu, a nie tylko w trybie cywilnym przeciwko szpitalowi. Co konkretnie powinienem zrobić, jakie pisma złożyć i gdzie, żeby doprowadzić do wszczęcia postępowania karnego w tej sprawie? Czy wystarczy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, czy są jakieś szczególne wymogi przy sprawach związanych z błędami medycznymi?