Zgubiony dowód osobisty i mandat z komunikacji miejskiej
-
BartekGośćW piątek 15.11.2025 (wieczorem, ok. 19–20) zauważyłem, że nie mam portfela, a w nim był m.in. dowód osobisty. Byłem tego dnia w galerii handlowej, więc podejrzewam, że tam go zgubiłem albo ktoś go „podniósł”. Karty od razu zastrzegłem w banku, ale dowodu nie mogłem zgłosić od razu w urzędzie, bo było już po godzinach, a w weekend urząd nie działa.
W poniedziałek 18.11.2025 rano poszedłem do urzędu i zgłosiłem utratę dowodu (mam potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia – oczywiście z datą 18.11).
No i teraz najlepsze: w tym tygodniu (pismo przyszło 03.01.2026) dostałem wezwanie do zapłaty z Zarządu Transportu Miejskiego / przewoźnika miejskiego za jazdę bez biletu z dnia 15.11.2025, godzina ok. 21:10, jakaś konkretna linia i numer kontrolera. W piśmie jest informacja, że podczas kontroli osoba bez biletu okazała dokument tożsamości i spisano dane… na moje imię i nazwisko.
Ja tego dnia nie jechałem tym autobusem/tramwajem (w tych godzinach byłem już u znajomych na drugim końcu miasta), a dodatkowo – jeśli już – to poruszałem się wtedy autem. Złożyłem reklamację/odwołanie, opisałem sytuację i dołączyłem potwierdzenie z urzędu, ale dostałem odpowiedź, że reklamacja niezasadna, bo „w dniu zdarzenia dokument był ważny”, a zgłoszenie utraty jest dopiero z dnia 18.11, czyli po dacie kontroli.
I teraz pytania:
Czy ja w ogóle odpowiadam za taką „opłatę dodatkową”, jeśli ktoś posłużył się moim dowodem?
Co najlepiej zrobić, żeby realnie to odkręcić:
zgłoszenie na policję jako kradzież/utrata dokumentu (czy to coś daje teraz)?
wniosek do przewoźnika o kopię protokołu z kontroli, ewentualnie podpis tej osoby / opis wyglądu?
czy mogę żądać, żeby sprawdzili monitoring (jeśli był) albo oświadczenie kontrolera?
Jeśli przewoźnik pójdzie w windykację albo do sądu, to jak się bronić, skoro oni „mają protokół z danymi”, a ja mam tylko potwierdzenie zgłoszenia utraty z datą późniejszą?
Nie chodzi mi nawet o kwotę (u mnie to ok. 200 zł), tylko o zasadę i o to, że boję się, że to może wrócić większym problemem.
PawełGośćJeżeli ktoś podał Twoje dane z dowodu, to nie oznacza automatycznie, że Ty jechałeś. Zrób zgłoszenie na policji (nawet teraz) i poproś o potwierdzenie przyjęcia zawiadomienia – to będzie mocny papier do dalszej korespondencji. Napisz ponownie do przewoźnika, że kwestionujesz fakt odbycia przejazdu i żądasz pełnej dokumentacji z kontroli (notatka kontrolera, podpis, opis osoby, ewentualne nagrania jeśli są). W sądzie przewoźnik musiałby wykazać, że to byłeś Ty, a sam fakt spisania danych z dokumentu przy utracie dowodu jest słabym dowodem, więc nie daj się „zbyć” odpowiedzią o dacie zgłoszenia.
MikiGośćTo, że zgłosiłeś utratę dopiero w poniedziałek, nie przesądza sprawy – wielu ludzi dowiaduje się o utracie dopiero po czasie. Najważniejsze, żebyś zebrał ślady: zgłoszenie na policję + wniosek do przewoźnika o udostępnienie protokołu i wszystkich informacji z kontroli. Jeżeli mają monitoring z pojazdu, to niech wskażą, czy w ogóle jest i czy da się ustalić wizerunek. W odwołaniu podkreśl, że nie uznajesz roszczenia, bo nie byłeś pasażerem, a doszło do podszycia się pod Ciebie.
BBGośćNa Twoim miejscu potraktowałbym to jak klasyczne użycie cudzego dokumentu. Zgłoś sprawę na policję i weź potwierdzenie, a przewoźnikowi odpisz, że nie jesteś stroną zdarzenia i wnosisz o anulowanie opłaty, bo nie można przypisać przejazdu na podstawie danych z dowodu, który mógł być już w cudzych rękach. Jeśli będą straszyć windykacją, to i tak bez wyroku nie mogą nic „udowodnić”, a w sądzie sama notatka kontrolera z danymi to za mało, gdy twierdzisz, że ktoś się podszył.